Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2016

Fotel bujany

No i od czego by tu zacząć ...
może od tego, że cieszę się, że usiadlam i postanowiłam napisać post .. może zacznę od tego , że remontów nie zobaczycie, urządzania domku niestety też nie... życie pisze nam inne scenariusze czasem dobre czasem złe,, najgorsze, że czasem nie mamy na nie wpływu choć bardzo byśmy chcieli - nic zrobić nie możemy... wiem tylko jedno, że trzeba mieć jak najwięcej pokory z podejściem do życia.. czasem nam się wydaje, że możemy wszystko, fruwasz gdzieś nad ziemią, żyjesz marzeniami i nagle bach... upadasz i budzisz się i wszystko wraca do rzeczywistości... jestem wdzięczna losowi za to , że tak poukładał to wszystko, teraz wiem, że tak być musiało.. na wszystko przychodzi odpowiedni czas..

Dziś chciałam pokazać Wam nasz fotel bujany o którym marzyłam już łohohoh :-) znalazłam go na starociach za grosze :-) wymagał oczywiście porządnego obklejenia, wyszlifowania i malowania- u nas  czekał na malowanie kilka miesięcy, nie mogłam doczekać się wam go pokazać .. szukałam długo dla niego miejsca w mieszkaniu , jednak dla takiego fotela trzeba mieć miejsce aby się fajnie prezentował .. no i znalazłam :-) , pozbyłam się mebli z salonu  i stoi piękny w swej prostocie i jaki wygodny... bujam się na nim z córeczką na rączkach i wiecie co ? to najpiękniejsze co może być ... :-)  
tak prezentował się przed.. znalazłam jedyne zdjęcie jakie miałam : 



I tak prezentuje się już na swoim miejscu : 






a niebawem nasz salon w całej okazałości :-) 





  • Pozdrawiam cieplutko Was i słonecznie 
  • Magda 

sobota, 25 kwietnia 2015

Nowy salon z kuchnią

Po długiej przerwie ściskam was moi kochani :-) czytelnicy i czytelniczki :-) nie wiem czy mogę już w pełni pokazać Wam nasze nowe M z racji tego, że nie jest dopieszczone dodatkami itd. ale już nie mogłam doczekać się tego posta... tak strasznie zaniedbałam ten świat blogowy, że mam wyrzuty sumienia ;-) teraz wracam padnięta, ale szczęśliwa po 3 tygodniowym remoncie - który był najgorszy z możliwych :-) realizacja zamówień w firmie, dom w kawałkach, małe dziecko ale czego się nie robi... 

to bedzie dłuugi post więc usiądźcie wygodnie. Ci co są na bierząco u mnie wiedzą, że mieliśmy w planach stworzenie kuchni w salonie, by na jej miejsce powstała nasza pracownia . I tak też się stało, cieszymy się, że w koncu udało nam się zrealizować ten cel... było baardzo ciężko, myśłałam, ze kuchnie to tak hop siup i z głowy - a to jednak wyczyn jest :D szczególnie dla mojego kochanego męża, który dał z siebie wszystko by stworzyć piękną kuchnie .

pierwszym planem jaki mielismy i którego byliśmy pewni były fronty ażurowe z Leroy Merlin 


powiem Wam, że dla nas cudnie się prezentują ale są słabej jakości, zamawialiśmy je przez internet myśleliśmy, że będą drewniane ale po otrzymaniu okazało się, że są zrobione z mdf-u , ale to i tak nas nie zniechęciło bo i tak się pięknie prezentują nawet na jakiś czas :-) 

miałam ogromny problem z blatem - zastanawiałam się długo nad drewnianym, szarym lub białym. Chciałam by kuchnia współgrała razem z salonem , mimo tego, że kocham drewno w dodatkach, teraz szczególnie mam na nie chęć, to i tak wygrała szarość ..



Cegły byłam pewna, że na pewno zawiśnie, mimo tego, ze są różne zdania na jej temat jeśli chodzi o kuchnie , ja ją sobie wymarzyłam , będzie jeszcze malowana z trzy razy i fugowana bo niestety przyszła do nas w kolorze naturalnym, ja liczyłam tylko na biel . Dla mnie sprawdza sie jak narazie dobrze , nie chciałam sprawić sobie typowej kuchni z kafelkami ( choć bardzo mi się podobają ) chciałam aby kuchnia była częścią salonu, która też jest jakby pokojem :-) wiecie co mam na myśli.. 

Nasze półki z regipsu także się pożegnały, na ich miejsce kupilśmy witrynę z Ikea hemnes oraz regał. Półki były boskie, ale nie praktyczne nie mogłam niczego w nich schować tylko poustawiać ramki , jednak witryna to cud na ziemi , pomieściłam w niej wszystko :-) i mam jeszcze jedną wolną półkę, więc jestem zachwycona...  

stolik kawowy jak narazie usunęłam , będziemy robić swój wymarzony ( ale to jeszcze troszkę ) , teraz salon zyskał na większej przestrzeni , a o to mi też chodziło. 
No i kominek znalazł swoje godziwe  miejsce . Teraz to się prezentuje jak powinien.. 


To ja Was zaproszę do siebie - pamiętajcie, że jeszcze wiele rzeczy brakuje , półek na ścianie w kuchni, dodatków, itp. ale jeszcze troszkę . Mam nadzieję ,  że już teraz Wam się spodoba tak na prawdę nowe M - takie nasze, stworzone po ,,naszemu '' :-) 



















Ściskam Was ciepło !!! 
Magdalena 

wtorek, 3 marca 2015

Mój prezent - Atrapa Kominka

Witajcie Kochani Marcowo :-) oj rzadko tu bywam , ostatnio zaniedbałam blogosferę, ale to przez nadmiar pracy, chyba każdy rozumie, odkąd pracuje w domu mam wrażenie, że dobra trwa krótką chwilę i zaraz noc, całowanie synka na dobranoc, praca w nocy i tak w kółko codziennie .... mam wrażenie, że zapadliśmy w jakiś mały krąg który kręci się tak szybko, że już ja za nim nie nadążam.. zdarza się, że wejdę na jakiegoś bloga i chyba każdy tak ma... każdy narzeka na brak czasu... to chyba tak już jest, kiedy stajemy się dorośli pracujemy ciężko, mamy swoje rodziny, dzieci, czas jakoś szybciej upływa, wycieka między palcami, a my łapiemy każdą chwilę by nasycić się nią... 

No ale - w poprzednim poście obiecałam, że Wam pokażę mój prezent urodzinowy ( nie lubię się chwalić ) ale kominek jest tak śliczny i zrobiony ze szczerego serca, że chyba bym sobie nie wybaczyła jakbym go nie pokazała Wam :-) na początku marzył mi się fotel bujany,, biały, drewniany w stylu skandynawskim,, do tego ciepły koc, świeczka i dobra książka... oj rozmarzyłam się ;-) ale na taki fotel jednak trzeba mieć miejsce w domu.A poza tym z atrapą kominka można mieć więcej kombinacji na święta itp. :-)  Ostatnio wyśrodkowałam nasz stół w salonie, bo jakoś szkoda mi go było koło tego barku którego nie było widać i mało się prezentował.. ale do rzeczy... :-) więc pomyślałam sobie któregoś dnia o kominku, a mój mąż ,,pamiętał ''  i jemu jestem wdzięczna i wziął się do pracy- i o to stworzył swojej żonie atrapę kominka <3 powiem Wam, że Go uwielbiam !! znalazłam dla niego miejsce, ale ten barek mi baardzo przeszkadza, nie mam na niego pomysłu , niestety został po wcześniejszych lokatorach teraz nam w ogóle nie pasuje, mam wrażenie, że przyćmiewa cały salon... jego plusem  jest to , że tam pracujemy , malujemy itd... ale kompletnie nie mam pomysłu na niego, a niestety musi z nami jeszcze zostać... - jedynie co mi przychodzi do głowy, to zrobić na samym końcu drzwiczki ala żaluzje drewniane i chociaż kawałek zakryć co się tam znajduje.. oraz pomalować blat na biało-szary.  Dobija mnie tylko myśl, że jest... może wy coś doradzicie? specjalnie uchylam rąbka tego mojego nie fajnego barku przy okazji :-) 

a teraz zapraszam Was do oglądania kominka :-) 



















Ściskam Was ciepło 
Magdalena 

środa, 18 lutego 2015

Stary ,,Nowy'' Zegar

Kochane Moje :-) Witajcie ...  powiedzcie, że czujecie już wiosnę...Pełne słońce, słyszący śpiew ptaków, gadających staruszków na ławce - u mnie dziś tak po południu było ... mimo tego, że było tak okropnie zimno - ( jestem strasznym zmarzluchem) to uśmiech pojawił się na twarzy . Od razu człowiekowi lepiej i chcę się robić więcej i więcej i więcej.. ja tylko chodzę i szukam co by tu nowego zrobić, co by zmienić, co kupić- ojjj wiele by się kupiło staroci itd. gdyby pieniądze spadały z nieba to już dawno bym je nazbierała i wszystko władowała w dom :-) ale powoli... Trzeba POWOLI ( choć ja to w gorącej wodzie kąpana i wszystko bym chciała - ale my to chyba tak mamy i już  ... )uczę się i  proszę o więcej cierpliwości dla siebie .. przydałoby mi się :-) 

Dobra nie piszę już - do sedna ! ;-)  ostatnio obiecałam Wam nowy post o małej przeróbce... dotyczy ona zegara w salonie, podobał nam się ale ta czerwień małych cyferek , ten kolor wokół tarczy wydawał mi się, że gryzie się z szarością,Ale nie byłam do końca pewna tej przemiany, oczywiście Pan M zasugerował pierwszy , cały czas myślami byłam, że tylko paseczek się zrobi czarny wokół tarczy, że to szkoda troszkę,  że tamto.. ,  tak malutko pomalujemy i doszło do tego że pomalowaliśmy cały ! Ku mojemu zdziwieniu kiedy tarcza zrobiła się bialusieńka pomyślałam, że trochę nie naturalnie wygląda, że widać że pomalowana itd... ale zaryzykowaliśmy dalej i poszliśmy na całego .. powiem Wam kochane, że jakoś do końca nie jestem przekonana, może Wy mnie przekonacie bardziej ? wyraźcie swoje zdanie ;-) Zależało nam na dużych cyfrach rzymskich, mogłabym mieć jeszcze większe, ale niestety wtedy by się nie pomieściły, ogółem jak wchodzę do pokoju fajnie rzuca się w oczy jest kontrast i ma coś w sobie ten ,, Nasz zegar" a jakby co-  zawsze można zmienić - nie na nowy ! ale przerobić go... :-) od dłuższego czasu nie lubię wyrzucać rzeczy , wolę zrobić z nich coś ciekawszego nadać im duszy, aby powstało coś innego ,piękniejszego... bo po co od razu kupować nowe.. :-)
Wybaczcie mi tylko, że nie ma zdjęcia całości salonu jak się prezentuje zegar, ale niestety ostatnio miałam urodzinki a Pan M zszykował mi prezent ,,roboczy'' który jest w trakcie pracy oczywiście i jak bym zrobiła zdjęcie całego salonu  to uchyliłabym rąbek tajemnicy a to musi być w następnym poście ;-) dlatego wybaczcie :-)

Tak było :




Do zegara użyliśmy farby do drewna dekoral
warstw 3
cyfry rzymskie to najzwyklejsze naklejki :-)




I już wisi



A przy okazji stworzyłam nową skrzyneczkę na kocyki, podusie jest idealna na te nasze cudeńka
- dostępna na mojej stronie na fb MLOVE



Moja mała wiosna 

Uściski Magdalena